Badanie kampanii wyborczej w Internecie

podrozdział pracy magisterskiej

Oczywistym jest, że podstawowym zadaniem strony internetowej kandydata jest dostarczenie informacji o sobie, jego działalności i przebiegu kampanii wyborczej. Jednak strony internetowe poszczególnych kandydatów na określone stanowiska mogą się znacznie różnić, czy to pod względem jakości i rzetelności publikowanych na nich treści, czy też pod względem wydajności technicznej czy spełnienia oczekiwań i wymagań odbiorcy oraz wsparcia marketingowego dla konkretna strona internetowa . Kiedy odwiedzamy strony internetowe, świadomie lub nieświadomie, oceniamy je, a nasze osądy są czysto subiektywne. Dlatego też analiza stron internetowych kandydatów na prezydenta przedstawiona w tym artykule jest subiektywna.

Analiza to metoda badawcza przetwarzania materiałów. Polega ona na „podzieleniu przedmiotu badań na części i zbadaniu każdej części z osobna, tj. H. znaleźć części składowe zjawiska lub rozkładu psychicznego poprzez abstrakcję logiczną[1].

Podział na losy zastosowano na stronach internetowych dziesięciu kandydatów na prezydenta. Elementy analizy podzielono na dwie grupy związane z aspektami technicznymi i marketingowymi. Ich specyfikacje oparto na omówionych w poprzednim rozdziale cechach decydujących o skuteczności obsługi wyborców, a także innych aspektach uznanych za istotne dla zwiększenia wiarygodności badania. Pewne kategorie analizowanych cech zostały zdefiniowane na obu poziomach analizy. Pod względem funkcjonalnym były to: ergonomia witryny, układ funkcjonalny oraz elementy techniczne. Dokładną specyfikację składników w teście zdrowia strony internetowej przedstawia poniższa tabela.

Tabela 5. Elementy analizy stron internetowych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2010 r. oraz kryteria oceny w aspekcie funkcjonalnym.

Cecha Kryteria oceny
ASPEKT FUNKCJONALNY
Kategoria: ergonomia strony Ogólny wygląd strony, przejrzystość, czytelność.
estetyka Wizualna przystępność strony.
kontrastowość Dobór kolorów strony, wpływający na jej odbiór.
czcionki Wybór czytelnej czcionki, poprawność jej wyświetlania i dobór
rozmiaru.
długość strony Konieczność przewijania strony suwakami.
Kategoria: układ funkcjonalny Układ elementów na stronie i nawigowanie między nimi.
nawigacja Łatwość przemieszczania się między elementami strony.
logiczność układu Sensowność rozmieszczenia elementów strony.
menu Przejrzystość i zrozumiałość menu.
mapa strony Istnienie mapy strony i jej zawiłość.
logo Istnienie wyraźnego logo, przenoszącego do strony głównej.
Kategoria: elementy techniczne Zbiór rozwiązań webmasterskich i ich zaawansowanie.
technologie Zastosowane języki programowania WWW. Analiza kodu źródłowego strony. Interaktywność.
przeciążenie grafiką Obciążenie strony grafiką i elementami multimedialnymi.
kompatybilność z przeglądarkami Poprawność wyświetlania strony w czterech różnych przeglądarkach: IE, Google Chrome, Opera, Mozilla Firefox.
dopasowanie do rozdzielczości Poprawność wyświetlania WWW przy zmianie rozdzielczości

ekranu.

optymalizacja wydruku Modyfikacja strony na potrzeby wydruku.
szybkość ładowania Czas oczekiwania na poprawne wyświetlenie strony.
poprawność ładowania elementów Bezbłędność wyświetlania wszystkich elementów na każdej

podstronie.

konieczność instalowania wtyczek Pojawienie się komunikatów o konieczności instalacji dodatkowego oprogramowania.

Źródło: opracowanie własne

W drugim etapie analizy stron internetowych kandydatów uwzględniono ich funkcje marketingowe. Ten aspekt wymienia kategorie, które są odniesieniami marketingowymi: sam kandydat, wyborcy, media i inne narzędzia marketingowe, które nie mieszczą się w poprzednich kategoriach lub dotyczą wszystkich zainteresowanych internautów. Szczegółową specyfikację składowych na tym etapie analizy przedstawia poniższa tabela.

Tabela 6. Elementy analizy stron internetowych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2010 r. oraz kryteria oceny w aspekcie marketingowym.

Cecha Kryteria oceny
ASPEKT MARKETINGOWY
Kategoria: WWW a kandydat Prezentacja produktu politycznego – kandydata
biografia Istnienie i przejrzystość życiorysu kandydata.
program Przedstawienie programu wyborczego.
osiągnięcia Opis życiowych sukcesów i kariery kandydata.
poparcie Prezentacja zaplecza politycznego, grup poparcia i zwolenników.
galeria zdjęć Ukazanie polityka i jego rodziny w różnym świetle.
kontakt Możliwość skontaktowania się z kandydatem.
blog Istnienie działu, zawierającego wypowiedzi i opinie kandydata.
aktywność wyborcza Wykaz działań w trakcie kampanii wyborczej.
sztab wyborczy Wykaz pracowników sztabu wyborczego i kontakt z nimi.
domena Powiązanie nazwy domeny z kandydatem.
Kategoria: WWW a wyborca Informacje skierowane do wyborcy.
newsletter Możliwość subskrybowania listów informacyjnych.
kalendarz wyborczy Istnienie terminarza wyborczego.
wsparcie w wyborach Możliwość dofinansowania kampanii wyborczej i wolontariatu.
aktualności wyborcze Informowanie o bieżących wydarzeniach w kampanii.
komunikatory i portale społ. Odniesienia do kont w portalach społ. i komunikatorach.
Kategoria: WWW a media Informacje skierowane do mediów.
kanały RSS Możliwość subskrybowania kanałów RSS.
download Możliwość pobrania materiałów multimedialnych.
informacje prasowe Dział bieżących informacji dla prasy.
Kategoria: inne narzędzia marketingowe Dodatkowe elementy kampanii marketingowej w sieci.
modyfikacje strony Istnienie różnych wersji językowych, odsłon graficznych, wersji mobile i WAI (o dużym kontraście).
webvertising Reklama polityczna na www np. partii, zachęcająca do głosowania.
advergaming Istnienie gier/quizów o charakterze reklamowym.
download Dział plików do pobrania: skórek, tapet, wygaszaczy ekranu.
statystyki strony Informacje o wizytach, aktualizacjach.
księga gości Możliwość wpisu do księgi gości na stronie i/lub wyrażenia poparcia dla kandydata.
forum/chat/komentarze do

artykułów

Dział dyskusji dla odwiedzających stronę.
pozycjonowanie Pozycja na liście wyszukań przeglądarki Google, po wpisaniu imienia i nazwiska kandydata.

Źródło: opracowanie własne

Każdemu elementowi analizy przypisano wagę, której suma wynosiła 1 w danej kategorii. Do oceny witryny użyto skali od 1 (najgorsza ocena) do 5 (najwyższa ocena). Iloczyn wyniku i wagi danego składnika testu wyrażał realne znaczenie danej pozycji w teście. Suma ocen ważonych w danej kategorii pozwoliła wyłonić najlepiej i najgorzej przygotowaną stronę na danym etapie generalizacji. A dodając sumy ważone wszystkich stron w każdej kategorii, można było zobaczyć, który aspekt został podkreślony podczas tworzenia stron. Z kolei wyznaczenie w analizie sum globalnych dla każdego z serwisów pozwoliło na stworzenie rankingu jakości kandydujących serwisów oraz wybór najlepszej i najmniej rozwiniętej strony.

Sondaż został przeprowadzony na wszystkich stronach internetowych kandydatów w jeden dzień, dokładnie na tydzień przed wyborami prezydenckimi (13 czerwca). Termin ten uznano za najwłaściwszy, gdyż na tym etapie kampanii wyborczej ostatecznie konieczne było stworzenie stron internetowych kandydatów. Istotne było również założenie, że w ostatnim tygodniu kampanii kandydaci skupią się na bezpośredniej komunikacji i nie będą już oczekiwali interaktywnych działań, które mogłyby prowadzić do relokacji. Do przeprowadzenia analizy wykorzystano macierz, która wraz z wprowadzonymi wynikami stanowi załącznik do niniejszego opracowania.


[1] J. Majchrzak, T. Mendel, Metodyka pisania prac magisterskich i dyplomowych. Akademia Ekonomiczna w Poznaniu. Poznań 1999, s. 22.

Powiedzmy STOP szkolnej agresji

W marcu 2018 roku biuro Rzecznika Praw Dziecka rozpoczęło kampanię społeczną „Powiedzmy STOP szkolnej agresji”. Celem tej akcji było zwrócenie uwagi na problem przemocy rówieśniczej w szkole.

–  Przemoc rówieśnicza dotyczy wszystkich. Praprzyczyną przemocy rówieśniczej jest przemoc, jakiej dziecko doświadczyło wcześniej. Dzieci uczą się obserwując nas, dorosłych. Zachowania agresywne w szkole względem rówieśników mogą być odzwierciedleniem sytuacji, z jakimi dziecko styka się poza szkołą. Czasem może to być próba odreagowania trudnej sytuacji domowej. Dlatego kluczowym jest obserwacja, rozmowa, empatia, gotowość do działania, pomocy. – mówił Marek Michalak – Rzecznik Praw Dziecka.

Ofiarą wyśmiewania czy dokuczania przez swoich rówieśników stają się dzieci, które w grupie nie wyróżniają się niczym charakterystycznym. Dokuczają starsi, młodsi, rówieśnicy, i chłopcy, i dziewczynki. Ani wyniki w nauce, ani sytuacja materialna nie różnicują środowiska na ofiary i sprawców. Agresja może dotknąć każdego dziecka i jest procesem, który należy przerwać w sposób zdecydowany. Szkoła dla dziecka jest miejscem ważnym, w którym musi się czuć bezpiecznie.

Problem przemocy rówieśniczej jest wszechobecny

Świadkowie są kluczowymi osobami w powstrzymywaniu zjawiska przemocy, ponieważ to oni w największym stopniu mogą wpłynąć na zmianę sytuacji. A na przemoc należy reagować zawsze, reagować stanowczo! Nie bądźmy więc bierni, reagujmy! Tym razem apel kieruję wprost do młodych. – apelował Rzecznik Praw Dziecka.

Nastolatkowie często nie zdają sobie sprawy, jak wiele zależy od nich i ich reakcji na przemoc, która przytrafia się im lub ich rówieśnikom – że swoją postawą mogą powiedzieć „STOP przemocy”!. To, jak postąpią w zetknięciu z agresywnymi zachowaniami, ma ogromne znaczenie dla przeciwdziałania takim negatywnym zjawiskom.

Odpowiedzią na społeczne zapotrzebowanie jest właśnie kampania skierowana bezpośrednio do młodych ludzi, której głównymi celem jest nie tylko zmiana postaw świadków zachowań agresywnych na poziomie deklaracji, ale pokazanie, że rzeczywiste działanie w środowisku rówieśników ma znaczenie, jest ważne i skuteczne.

Komentarz sędzi Anny Marii Wesołowskiej, Społecznej Doradczyni RPD:

Prowadzę lekcje związane z edukacją prawną. Wśród 500 tys. dzieci z całej Polski, z którymi miałam bezpośredni kontakt, nie ma takiego, które nie zetknęłoby się z przemocą rówieśniczą. Zawsze pytam, czy jest wśród was jakaś klasa, w której nikt się z kogoś nie śmieje, nikogo się nie izoluje, nie narusza niczyjej prywatności, nie robi niechcianych zdjęć? Nie ma takiej klasy. Dzieci traktują to jak zabawę, głupie żarty. Nie zdają sobie sprawy z tego, że to jest przestępstwo. Dlatego w każdej klasie, którą odwiedziłam, obok tablicy wisi przepis z Kodeksu karnego. Powstał on w hołdzie dla Ani z Gdańska. Ta 14-letnia dziewczynka powiesiła się, bo nie mogła znieść nękania ze strony kolegów. Do tragedii doszło 12 lat temu. Przepis mówi, że kto uporczywie nęka inną osobę, wzbudza poczucie zagrożenia, narusza prywatność jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 3. A jeśli wskutek tego nękania ofiara targnie się na swoje życie, kara może wzrosnąć do 10 lat. Osoba, która prześladuje innych nie jest już bohaterem klasowym, ale zwykłym przestępcą. Gdyby dzisiaj sądzono prześladowców Ani z Gdańska, groziłoby im do 10 lat więzienia.

Strategia reklamowa oraz kreacja kampanii: TELESCOPE, dom produkcyjny Papaya Films. Fotografie Radek Polak

Współczesne reakcje na epidemie

AIDS – kształty mitu

Choroba znana jako „plaga XX wieku” wydaje się być częścią symbolicznego wymiaru dżumy. Istnieje również mityczna ukryta teoria infekcji AIDS odkryta dzięki badaniom empirycznym. Mimo wieloletniej edukacji w społeczeństwach zachodnich na temat sposobów przenoszenia HIV, nadal panuje przekonanie, że zakażenie jest możliwe poprzez kontakt z przedmiotami używanymi przez osoby chore.

Od początku epidemii strach przed AIDS przybrał takie rozmiary, że ludzie zaczęli mówić o AIPS (AIDS Induced Panic Syndrome), czyli zespole paniki wywołanym przez AIDS. Wynikało to głównie z przesadnego ryzyka i niedostatecznej wiedzy na temat AIDS.

Podobnie jak w przypadku poprzednich epidemii, tak i dzisiaj podejmowane są próby odizolowania chorych od „zdrowej społeczności”. Świadczą o tym protesty miejscowej ludności przeciwko tworzeniu ośrodków dla osób zakażonych wirusem HIV, m.in. w Laskach, Piastowie i Józefowie.

Również teoria o afrykańskim pochodzeniu choroby nie jest w pełni udowodniona i może być jedynie elementem mitologizacji zła na Czarnym Kontynencie. Ludzie w wielu krajach afrykańskich dotkniętych AIDS są przekonani o jego amerykańskim pochodzeniu. Co więcej, powszechna jest wiara w magiczne uzdrowienie poprzez kontakt seksualny ze zdrową osobą – najlepiej dziewicą jako niewinną, czystą i nieskalaną.

W przypadku AIDS seks jako środek transmisji jest również elementem stygmatyzującym i stygmatyzującym. Grupy wysokiego ryzyka obejmują homoseksualistów, prostytutki i osoby rozwiązłe seksualnie. Uważa się, że takie zachowanie łamie tabu seksualne i może skutkować karą boską. Jak kiedyś trąd, potem syfilis, dziś HIV jest symbolem zepsucia, zarówno moralnego, jak i fizycznego. Podobnie strach przed AIDS jest w dużej mierze lękiem moralnym. To raczej strach niż strach.

Inne plagi

Czy reakcje społeczne na współczesne epidemie są więc echem, dalekim spadkobiercą średniowiecznej zarazy?

Podobną rolę mogą odgrywać SARS, BSE, Ebola, ptasia grypa i wiele innych chorób zakaźnych. Nie wybierają ofiar z żadnej wyróżniającej się grupy, nie kojarzą ich ze skalaniem i grzechem. Te współczesne plagi funkcjonują w świadomości społecznej inaczej niż AIDS. Mogą dotknąć każdego i zabić tysiące, a nawet miliony w bardzo krótkim czasie.

Czy wywołują ten sam strach?

Podobieństwa widać już na poziomie oficjalnych oświadczeń organów państwowych: zaprzeczania i bagatelizowania. Dopiero w obliczu licznych doniesień prasowych podejmuje się jakiekolwiek działania. Tym ważniejsze jest zatem określenie roli mediów w reagowaniu na zagrożenia epidemiologiczne.

Konkluzje

Do pewnego stopnia można odróżnić reakcje społeczne na trąd i reakcje na zarazę. Trąd, a następnie syfilis i AIDS były teraz postrzegane jako kara Boża dla ludzi za ich grzechy. Marginalizacja, izolacja i prześladowanie „skażonych” ludzi związanych z grzechem i sodomią miały charakter symboliczny i religijny. Można przypuszczać, że „ludzie nie chorowali na trąd, byli trędowaci”.

Inaczej było w przypadku masowych pandemii, takich jak dżuma i „hiszpańska” grypa. Ponieważ wszystkim groziło niebezpieczeństwo, zaraza nie była prawdziwa, tak że cała społeczność została porażona winą „grzechu”. Mamy więc dwa różne obrazy epidemii, dwa różne oblicza strachu i cały kompleks reakcji społecznych. Trąd został najpierw wyparty przez syfilis, a teraz przez AIDS – stąd błędnie określany jako „plaga XX wieku”. Osoby zakażone wirusem HIV są często obwiniane za swój stan. Dlatego bardziej odpowiednią nazwą dla AIDS powinno być „trąd XX wieku”. Drugą twarzą strachu są epidemiolodzy w kombinezonach izolacyjnych, maskach przeciwgazowych i pojemnikach „biohazard”. Świat zachodni nie boi się już zarazy, ale SARS, ptasiej grypy czy wirusa Ebola.

Niebezpieczeństwa, głód, wojny – wszyscy ci piękni ludzie zjednoczyli się we wspólnym wysiłku. Jednak społeczność katastrofy zbladła w obliczu strachu przed najgorszą epidemią. Strach przed zarazą dzielił, izolował i budził podejrzenia. Kracik podkreśla: Zwykłe stało się bardziej skomplikowane, wzrosły napięcia, pogorszyły się relacje między ludźmi. Nieufność wobec niepełnosprawnych kontaktów, strach zerwał więzi społeczne, instynkt samozachowawczy walczył z chęcią ratowania innych.[1]

Ten rozdział w dużej mierze skupił się na społeczno-kulturowym wymiarze dżumy – jako najbardziej wyrazistej epidemii w historii ludzkości. Czarna śmierć XIV wieku ze swoją siłą i przemocą odcisnęła piętno na zbiorowej pamięci i wyobraźni. Świat nawiedziły różne epidemie, takie jak ospa, cholera, odra itp., ale odbiły się one na słabych, starszych i dzieciach. Plaga nie była tak niszczycielska jak trąd czy gruźlica. Jego atak oznaczał katastrofalną epidemię, klęskę całych społeczności, gdyż zabijał ludzi w kwiecie wieku, a także obnażał słabość ówczesnych władz i instytucji światowych.

Strach jest trwałym dziedzictwem czterech wieków epidemii dżumy. Strach przed chorobą, infekcją, obcymi, wszystkim innym.[2]

[1] J. Kracik, Pokonać czarną śmierć: Staropolskie postawy wobec zarazy, Wyd. M, Kraków 1991, s. 5

[2] W. Naphy, A. Spicer, Czarna śmierć, tłum. A. Debska, PIW, Warszawa 2004, s. 140

na podstawie pracy magisterskiej EPIDEMIA STRACHU, STRACH PRZED EPIDEMIA. Rola mediów w kreowaniu zbiorowej histerii

Geneza problemu badawczego

z pracy magisterskiej o e-marketingu politycznym

10 kwietnia 2010 r. doszło do niewyobrażalnej dla Polski i Polaków tragedii. Lecący do Smoleńska na uroczystości 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej rządowy samolot Tupolew 154 rozbił się przy próbie podejścia do lądowania w niewyjaśnionych, jak dotąd, okolicznościach. W katastrofie lotniczej zginęła cała polska delegacja wraz z załogą – w sumie 96 osób.

Wśród ofiar znaleźli się Prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką oraz wiele wybitnych osobistości życia publicznego (Rysunek 11.). Wobec zwolnienia urzędu prezydenta, zgodnie z Konstytucją RP, funkcje głowy państwa przejął Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, który zobligowany prawnie zarządził przedwczesne wybory i wyznaczył ich termin na 20 czerwca 2010. Przedterminowe wybory narzuciły nowy kalendarz wyborczy oraz wymusiły natychmiastową aktywność wyborczą pretendentów na urząd prezydenta, mimo świeżych wciąż ran i zdominowania opinii publicznej i mediów informacjami na temat tragedii smoleńskiej.

Rysunek 11. Ofiary katastrofy smoleńskiej z 10-04-2010.

Źródło: onet.pl (11-04-2010).

W tej sytuacji partie polityczne i niezależni kandydaci zmuszeni zostali nie tylko do organizowania czym prędzej komitetów i sztabów wyborczych oraz zebrania 100.000 podpisów pod listami poparcia (w zaledwie 10 dni od wstępnej rejestracji!), ale też do przewartościowania strategii wyborczych, planowanych na terminowe wybory w październiku 2010 r. W cieniu katastrowy TU154, oczywiste stało się, że nadchodząca kampania prezydencka, która oficjalnie rozpoczęła się 07.05.2010 r. rejestracją kandydatów w PKW, musiała nabrać innego charakteru. Nie na miejscu byłoby prowadzenie kampanii negatywnej, retoryka wyborcza musiała być stonowana i bardziej merytoryczna, niż emocjonalna. W niemalże miesiąc po tragedii jeden z dziennikarzy TVN napisał: „Kampania jest, a jakby jej nie było – nie ma wieców, baloników i confetti, jest za to powaga, spokój i demonstrowanie patriotyzmu.”[1].

W wyborcze szranki stanęło ostatecznie dziesięciu kandydatów (chociaż rejestracji komitetów wyborczych w PKW do 5 maja dokonało dwudziestu czterech polityków). Tylko tylu – bądź aż tylu – udało się uzyskać wymagane 100.000 podpisów poparcia pod kandydaturą. Finalną listę pretendentów na urząd prezydenta, po przeprowadzonej weryfikacji podpisów, PKW ogłosiła 17 maja 2010 roku[2]. Warto pokrótce przedstawić sylwetki polityków, biorących udział w wyborach.


[1]  Czatem i youtubem – pierwszy weekend kampanii, tvn24.pl/-1.1655576.0.1.rosia-i-voutubem- – kampanijne-zagrania,wiadomosc.html (09-05-2010).

[2]  Obwieszczenie Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 17 maja 2010 r. o kandydatach na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w wyborach zarządzonych na dzień 20 czerwca 2010 r.

pkw.gov.pl/pkw2/index.isp?place=Lead07&news cat id=22826&news id=43934&layout=1&page=text (06-06-2010).

Rola przekazu w oddziaływaniu mediów

kontynuacja pracy magisterskiej z poprzedniego miesiąca

W dyskusji o sile i skali oddziaływania mediów warto zwrócić uwagę, iż na ogół wpływ masowych komunikatorów traktuje się w badaniach empirycznych jako oddziaływanie masowe, a więc powodujące masowe (powszechne) reakcje. Najlepszym tego przykładem są zachowania zbiorowe takie jak panika. T. Goban-Klas zauważa jednak, że siłę mediów jeszcze wyraźniej obrazują zachowania jednostkowe. Morderstwo młodocianego dokonane na wzór filmu jest znaczącym symptomem siły mediów dzięki swej wyjątkowości, a nie powszechności.[1]

Problematyczne może być także oddzielenie wpływu samego przekazu od znaczenia informacji w nim zawartej. Przykładowo, okrzyk „Pali się!” wywołuje reakcję nie ze względu na walory perswazyjne, ale na istotność informacji jaką niesie. To samo odnieść możemy do relacji prasowych lub telewizyjnych o licznych ofiarach epidemii powodowanej nowym szczepem wirusa. Istotnym wydaje się pytanie czy forma w jakiej relacja ta zostanie przekazana ma wpływ na moc z jaką oddziałuje na odbiorców. Być może „chłodny”, racjonalny przekaz informacyjny jest tak samo silny jak tekst rozpaczliwy, pełen emocjonalnych ozdobników.

Kluczowym elementem oddziaływań perswazyjnych jest przekaz. Mimo, iż komunikaty o charakterze perswazyjnym[2] występują w mediach raczej w powiązaniu z propagandą czy polemiką polityczną, a także różnego rodzaju reklamą, to jednak pewne prawidłowości mogą ujawnić się także w przekazach informujących o epidemii.

Podstawową kwestią jest zawarcie w przekazie argumentów bądź treści odwołujących się w większym stopniu do intelektu, lub przeciwnie, do emocji odbiorcy. O wybuchu epidemii groźnej choroby można przecież pisać w sposób „chłodny”, analityczny, wzbogacający wiedzę i świadomość sanitarną. Częściej spotyka się jednak artykuły prasowe i relacje telewizyjne oparte raczej na przekazach emocjonalnych, pełne wstrząsających obrazów mających wzbudzić strach wśród odbiorców. Liczne badania, w odniesieniu do technik perswazyjnych[3] [4] [5], wykazały nieskuteczność przekazów lękotwórczych. Wzbudzony przekazem lęk, mimo iż przykuwa uwagę, skłania przede wszystkim do odrzucenia całości komunikatu. Odbiorca stara się stłumić, wyprzeć i możliwie jak najszybciej zapomnieć o zagrażającej spokojowi emocji. Skuteczność przekazów lękotwórczych, w zakresie zmiany postaw a nawet zachowań, została wykazana dopiero przy zastosowaniu dwuczłonowych komunikatów, które najpierw wywoływały nieprzyjemne napięcie lękowe, a potem podawały szczegółowe instrukcje poprzez jakie działania owo napięcie zredukować.

Jeżeli emocjonalne przekazy medialne dotyczące epidemii powoduj ą przede wszystkim reakcję unikania samych komunikatów, może to być ważną wskazówką w zrozumieniu (ograniczonej) roli mass mediów w wywoływaniu reakcji na epidemie.

W kontekście trwającej do dziś dyskusji toczonej przez badaczy nad mocą oddziaływania mass mediów na odbiorcę, warto zwrócić uwagę na formę w jakiej podawane są przekazy aby przyciągnąć uwagę odbiorców. Kozłowska wymienia tu: objętość danej informacji, wielkość czcionki, liczbę wymienionych w danym przekazie ważnych cech danego wydarzenia, ale także ogromne plakaty i fotosy przyciągające do kina, zapowiedzi programów w telewizji, nagłówki gazet, czy wielkie, wyeksponowane billboardy reklamowe. Aspekty formalne wydaj ą się ważne w przypadku analizy przekazów, gdyż pozwalaj ą różnicować doniosłość danego komunikatu.

Jest to również ważne w sygnalizowanym już problemie oddziaływania mediów na postrzeganie rzeczywistości. Stosowanie technik przyciągających uwagę odbiorców powoduje, że jeśli możemy myśleć o mediach jako „zwierciadle rzeczywistości”, to jest ono niezwykle wykrzywione. Prezentowany nam kolaż symboli, motywów wyrwanych z odniesień daje w efekcie złudzenie wielokulturowości, a właściwe bezkulturowości. Nieusystematyzowany przekaz zrównuje doniosłość informacji, a naprawdę ważnym wydaje się tylko to, co przerywa monotonię, wyodrębnia się z tła. W rzeczywistości kreowanej w mediach tragedie, problemy i klęski np. epidemii trwają tylko tak długo jak długo skierowane jest na nich oko obiektywu.


[1] T. Goban-Klas, Media i komunikowanie… dz. cyt., s. 238.

[2] J. Mikułowski-Pomorski, Z. Nęcki, dz. cyt., s. 197-223; por. prace z zakresu psychologii społecznej: np. E. Aronson, Człowiek – istota społeczna, tłum. J. Radzicki, PWN, Warszawa 1987, s. 101-120.

[3] Tamże.

[4] A. Kozłowska, dz. cyt., s.61.

[5] Tamże, s. 124.